wtorek, 24 lipca 2012

Dzień dziewiąty - niestety o lemingach...

_________________________________________________________________________________

W czerwcu byłam w Górach Błękitnych. Jeden dzień, w biegu, bo musiałam wrócić na noc do domu (koty!!!).

Oto kilka zdjęć, udało mi się pokazać niesamowitą przestrzeń koło Trzech Sióstr: ocean eukaliptusów - kto się w nim zgubi, to już na zawsze. Nie mam pojęcia czym możnaby się kierować, żeby wiedzieć jak się z tego oceanu wydostać?! Kompas nie pomoże... Instynkt?



Jest ten teren wg. wierzeń aborygeńskich Rajem. Tam udają się dusze Aborygenów po śmierci. Widok, który zawsze mnie fascynuje, ale i przeraża w jakimś stopniu. Wolę tylko patrzeć z wysoka, bo Góry Błękitne to pewnie jedyne góry świata, które ...idą w dół.

Błękitny kolor - ta mgiełka nad nimi, to opary olejków eukaliptusa. I wg. relacji mieszkańców, zawsze są tam jakieś chmury...


________________________________________________________________________________
 
Góry górami, piękno pięknem, a naokoło przyziemność – codzienność.
Dlatego dziś znów o ludziach niesprawiedliwych, niefrasobliwych i pustych wewnętrznie, czyli o lemingach.
(Choć w sumie to określenie jest krzywdzące dla miłego, podobnego do chomika, żyjącego w stadzie zwierzątka. Moje koty np. też są lemingami, bo żyją w stadzie, ale trafiły na dobrego przewodnika, który o nie dba i jedynie nie pozwala sikać po ścianach. Ale od ludzi można przecież wymagać więcej niż sikania w kuwetę?)
Oto celne określenie „myślenia”(czy raczej pomieszania zmysłów) lemingów, które znalazłam na necie. Autorem jest Bronisław Wildstein, zamieszczono w Polityce.pl:
“Lemingi dały sobie wmówić, że nie ma co troskać się o dobro wspólne, gdyż należy zająć się dobrem indywidualnym, które z tamtym nie ma nic wspólnego. Polityka jest głupią zabawą i najlepiej jak zostawimy ją fajnym ludziom, którzy wespół z autorytetami moralnymi (jeden z nich, konkretnie Andrzej Wajda, skarżył się właśnie w Moskwie jak zły jest Kaczyński) zamiast niej będą budować stadiony, mosty i co tam jeszcze potrzeba, tak jak czyni to nasz ukochany premier, Donald Tusk.
Prawdziwy patriotyzm oznacza adorację III RP, a więc wszystkich, którzy ją stworzyli i nią zarządzają. Długa to lista i swoiście ekumeniczna, gdyż mieści się na niej i Lech Wałęsa i Wojciech Jaruzelski, Adam Michnik i Czesław Kiszczak, Tadeusz Mazowiecki i Leszek Miller, Mariusz Walter i Jan Kulczyk, bp. Tadeusz Pieronek i Jerzy Urban, itd. Z pewnością nie ma na niej natomiast Lecha Kaczyńskiego czy Anny Walentynowicz. Patriotyzm ma coś wspólnego z futbolem, zaufaniem do Putina i różnych ważnych w UE, którzy nas chwalą. Polska tradycja to obciach, który oby jak najprędzej został zwalczony przez postęp, polegający na wzroście pogłowia homoseksualistów oraz mnożeniu ich kolejnych praw, głównie do adopcji, aborcji i eutanazji na życzenie oraz ogólnej tolerancji, z której wykluczeni są wrogowie tolerancji. Kiedy ten postęp zapanuje będziemy mieli autostrady jak w RFN, urzędy jak w Szwecji, a szpitale jak w Holandii.”

________________________________________________________________________

Dlaczego pogardzam lemingami ? (Choć pogarda to grzeszne uczucie...:))
Przedewszystkim za: infantylizm wtórny, bezmyślność, ignorancję, dyletantyzm, uprawianie indoktrynacji, nienawiść do ludzi prawych, mądrych i wykształconych, promowanie głupoty i złych instynktów, za snobizm na „zachód”, naiwność polityczną, egoizm, brak współczucia, powierzchowność, siedzenie na płocie, zakłamanie, powtarzanie nonsensów, bo wygłosił je jakiś  prymitywny „autorytet” jak Urban, Hołdys, Kora, Palikot, czy Kupa Wojefucki, za... wiele jeszcze można wymieniać.
I nie tylko dlatego, że nie mają pojęcia na jakim świecie żyją (bo tak właściwie to to ich nie obchodzi...), że nie mają żadnych idei i oprócz własnej wygody nie interesuje ich nic. Ale głównie dlatego, że nie potrafią myśleć logicznie i nie mogą się skupić, żeby dociec prawdy. Raczej powinni nazywać się strusiami. I to takimi z głową w piasku non stop, z dupą nadstawioną na kopniaki.
Na facebooku wyrzucam każdego leminga, jeśli zauważę idiotyczny wpis. Zresztą nie ja zapraszałam moich znajomych, zrobiłam wyjątek tylko dla tych, których znam osobiście i zaprosiłam kilku znanych prawicowych polityków i muzyków, ale ci ostatni, albo nic nie piszą, albo reklamują swoją twórczość. Są też znajomi, którzy o polityce milczą.
To ponad 3000 moich obecnych friends na fb, zaproponowało mi znajomość. Początkowo nie przyjmowałam nikogo, bo za duży bałagan jest wtedy na stronie głównej, ale potem machnęłam ręką. Nie każdego sprawdzam, ale jak wylezie szydło z worka, blokuję.
Facebook jest dla mnie kopalnią wiadomości, dostaję gotowe linki do filmów na YT, zdjęć, do najciekawszych felietonów i często ludzie opisują zdarzenia na czasie - w których brali udział. Jest to więc najprawdziwsza, żywa gazeta.
Jak potem oglądam wiadomości polsatu - jedyny teledziennik polski dostępny w publicznej telewizji w Australii - nie mogę się nadziwić przekrętom podawanym przez ich spikerów, tym bardziej, że wydarzenia, które komentują, widziałam na oryginalnych filmach wbitych na YT. Czytałam też w całości wywiady, z których polsatowcy z kontekstu wyławiają fragmenty, przekręcając bezczelnie główną myśl. Ogólnie przy i po Wydarzeniach czuję niesmak. Choć ostatnio i tam coś jakby ruszyło, bo zaczęli zauważać wykroczenia obecnego (nie)rządu polskiego.
Najbardziej śmieszy mnie zawieszanie redaktora (???) Gugały, który po kolejnej burdzie wylatuje na 3 dni i zaraz wraca, żeby się pieklić przed kamerą, nawet jeśli mówi o obojętnych wydarzeniach.
Dziś redaktor powrócił i mówiąc o aferach, bankructwach firm budujących drogi i tym podobnych, korzystnych dla Polski wydarzeniach, nie obwinił za nie Jarosława Kaczyńskiego!, nawet Grzegorz Kępka, nie wyskoczył jak Filip z konopii i ...to już można uważać za cud.
______________________________________________________________________

Na facebooku trafiają się najrozmaitsi ludzie. Miałam nawet znajomą, która pisała na stronie prezydenta Putina niesamowite peny pochwalne na jego cześć. Miałam jakiegoś geniusza, który twierdził, że czarne dziury nie istnieją. (Ponieważ nie wiemy, czym one właściwie są i jak naprawdę działąją, skreślił je i na tym prawdopodobnie polegał jego geniusz...)
Niedawno w jedną noc przybyło mi 150 znajomych, których nie akceptowałam. Stało się tak u wielu innych użytkowników facebooka. Albo był to błąd facebookowego komputera, albo jakiś odtylny najazd lemingów. Nie sposób teraz sprawdzić kto przybył, nie mam czasu na remanenty. Ale już zauważam jak wypływają: jakaś paniusia posyłała życzenia Jaruzelskiemu, bo uratował Polskę przed wojną....
______________________________________________________________________

Czasem zaglądam do lemingów, bo chcę znać ich myślenie i ... potem mam chandrę.
Ci ludzie nie mają żadnej logiki, a ta przecież kieruje życiem. Nawet w poezji musi być żelazna logika. I mają niesamowicie powierzchowne wiadomości na temat tego, co się naprawdę dzieje. Słuchają plotek, nie dociekając prawdy, bo mają gnuśne umysły. I plotą nie wiadomo co. Jak tu nimi nie gardzić?!

_________________________________________________________________________________

Na fb, po prawej stronie migają różne postacie i kiedyś pojawił się polski reżyser filmowy – w czasach komuny nowatorski. Przelotnie, w dzieciństwie poznałam jego brata. Zajrzałam więc na jego stronę z ciekawości, co ta rodzina prezentuje dziś. Reżyser jest lemingiem.
Jego wpisy wpychają mnie w dołek. Co prawda nie mieszka on w Warszawie, a wiadomości czerpie z Gazety Wyborczej, ale to go nie usprawiedliwia. Zresztą, choć kiedyś kręcił filmy krytykujące ustrój, to jednak jak widać, należy do tej paczki,  jego filmy przecież szły, nie były „półkownikami”.
Smutno mi Boże, bo był i może nadal jest znajomym chłopaków z Rejtana (z czarnej jedynki), z którymi kiedyś się kolegowałam i którzy byli prawicowymi patriotami. Więc teraz, przez niego!, tamte czasy wydają mi się kłamstwem.
A było tak pięknie. Msze w lesie odprawiał nam znajomy ksiądz, który przyjeżdżał na skuterze. Śpiewaliśmy patriotyczne piosenki przy ogniskach, robiliśmy kominki ku czci bohaterów z Szarych Szeregów. Patronką mojej drużyny była Teresa Bogusławska - 15 letnia poetka, która zmarła w czasie wojny. Do rejtanowej, czarnej jedynki należał Antoni Macierewicz. I nagle brat jednego z tych chłopaków okazuje się lemingiem.
Rozczarowanie.


____________________________________________________________________

A wpisy reżysera porażają.

Najpierw nazwał wdowy smoleńskie – nekrofilią. Może nie znając znaczenia tego słowa?, a jest to współżycie ze zmarłymi. Obraza obrzydliwa, podła, absolutny brak empatii. Może ktoś mu zwrócił uwagę, bo wpis zniknął.
Nie może też pojąć, że demonstracje pod pałacem prezydenckim każdego 10 dnia miesiąca są tylko i wyłącznie dlatego, że pamięci poległych w zamachu pod Smoleńskiem się nie szanuje, że się ich opluwa, obraża i szkaluje, że drwi się z boleści rodzin; że do tej pory nie ukarano winnych katastrofy, a demonstranci domagają się jedynie dostępnej w normalnym demokratycznym państwie sprawiedliwości. Nie rozumie,  że gdyby tak się stało, manifestacje by ustały.
Reżyser żądanie sprawiedliwośći nazywa ...obrazą rządu i obywateli ( i jego!)! To już nawet nie śmieszne... Przerażające, bo nie on jeden ma takie poglądy, lemingów są w Polsce miliony.
Za to użala się pisząc o rocznicy mordu w Jedwabnem: jakie to straszne, że Polacy zabili Polaków! Tylko, że co naprawdę stało się w Jedwabnem nie zostało dowiedzione. Nikt nie udowodnił, że to Polacy zabili Żydów. Natomiast czytałam wspomnienia obecnego obywatela USA, który mieszkał tam i będąc chłopcem, zaczajony w krzakach widział jak Niemcy palili stodołę, z której nie dobiegały żadne głosy.
Wniosek, ci ludzie wcześniej byli rozstrzelani i chyba nie przez Polaków?, bo za posiadanie broni była natychmiastowa kara śmierci. Reżyser nie chce też pamiętać, że za ukrywanie Żydów i niespełnianie rozkazów Niemcy wybijali całe rodziny.
Co stało się naprawdę w Jedwabnem pewnie nigdy się nie dowiemy. Była wojna i ludzie zabijali się nawzajem. Żydowscy komuniści zabijali swoich sąsiadów Polaków na terenach wyzwolonych przez Armię Czerwoną. Księży krzyżowali na drzwiach, gwałcili kobiety i zabijali dzieci, nawet bezczeszcząc ciała po śmierci! Opisał to w książce nie kto inny tylko komunista Albin Siwak, naoczny świadek, mieszkający na tych terenach.
Sydnejscy „sybiracy” we wspomnieniach  twierdzą, że to żydowscy komuniści byli najbardziej aktywni w wywożeniu Polaków na Sybir.
Najsmutniejszy jest fakt, że dla szerzących fałszywe poglądy Jedwabne jest ważniejsze niż obozy koncentracyjne prowadzone przez - należy wbić to sobie do głowy - nie nazistów, tylko Niemców, bo cały naród wyciągał ręce i krzyczał - Hail Hitler! Że z Jedwabnego robi się horrendalny problem, a nie jest problemem okradzenie, zamordowanie i spalenie milionów Żydów przez Niemców. Że dziś, Niemców się usprawiedliwia, do potomków nazistów się podlizuje, za to Polaków - którzy tak samo jak Żydzi byli w czasie wojny mordowani - obwinia się za niemieckie zbrodnie!, że się fałszuje historię.
Że walkę pojedyńczych żydowskich komunistów z polskimi chłopami, na terenach wschodnich -  „wyzwolonych” – przekłamuje  się w  masowe zabijanie Żydów przez Polaków, co jest po prostu podłe, bo udowodniono, że w czasie II wojny światowej jedynie Polacy masowo Żydom pomagali. Takiej pomocy nie doświadczyli oni w żadnym europejskim państwie. Co sprawiedliwi Żydzi sami przyznali.
W Jedwabnem zabito ludzi i tych reżyser żałuje, a ich morderców potępia, nawet kilkadziesiąt lat po fakcie. W Smoleńsku też zabito ludzi, ale z nich należy szydzić i być zmęczonym (zaledwie po dwóch latach!) oszukańczym przecież śledztwem smoleńskim - to należy do dobrego tonu leminga.
Chyba zablokuję reżysera, bo już nawet nie chcę zaglądać do jego myśli, są takie szkaradne...
________________________________________________________________________

Lemingi nie pojmują działalności „kiboli”.
Reżyser napisał, że się cieszy, że tak pięknie kibole zachowywali się na euro, że „nawet awantury na moście  Poniatowskiego nie zepsuły atmosfery”. Co za powierzchowność rozumowania! Albo raczej nierozumowania.
A jak się niby mieli zachowywać? Zachowali się jak zawsze – patriotycznie, pokazali, że są Polakami. Kibicowali wiernie i entuzjastycznie słabej drużynie, ale polskiej. Jarosław poprosił kiboli o spokój na euro i tak było.
Awantury na moście sprowokowali Rosjanie, jest to dokładnie pokazane na filmie na YT, ale reżyser wiadomości czerpie z Wyborczej... Gdyby otworzył internet na innych stronach wiedziałby, że to rosyjscy kibole zostali ukarani przez uefę, że to rosyjskich chuliganów ukarały polskie sądy.



Nie oburzyło za to reżysera, że Rosjanie w tysiącach przemaszerowali ulicami Warszawy niosąc czerwone transparenty z sierpem i młotem. Swiętując na ulicach Warszawy, rosyjskie święto narodowe! (Na co z pewnością nie pozwolono by Polakom w Moskwie...) Nie domyślił się, że to była prowokacja, zaplanowana przez bufetową (tak ją nazywają na fb i zasłużyła na to) Waltzową, na którą Polacy na szczęście nie dali się nabrać.
Duńska telewizja mówiła o polskich kibolach i to w samych superlatywach. Tak samo jak mówił o nich zastrzelony niedawno generał Petelicki.



Reżyser nie zrozumiał też, że poprzednie protesty kiboli były świetnie zorganizowane, nie było na nich burd, tylko transparenty, śpiewy i masowo powtarzane hasła. Reżyser nie odróżnia tysięcy kiboli-patriotów od małych grupek niezwiązanych z tym ruchem chuliganów.
Powodem demonstracji było zamknięcie stadionów, bo Tuskowi nie podobała się krytyka jego totalitarnej polityki i osoby, dlaczego więc mieliby protestować na euro???
Reżyser nazywa kiboli faszystami – to już najbardziej obrzydliwe. Nawet w komunie patriotyzm był patriotyzmem, dziś lemingi - to jedno z najszlachetniejszych uczuć! - nazywają faszyzmem. Podły przekręt!
Nie zajmuje reżysera także fakt skatowania Piotra Staruchowicza ani jego ponowne aresztowanie na czas euro - pod fałszywymi zarzutami i to zrobione w jeszcze bardziej bezprawnym stylu niż pierwsze, na uroczystościach pod muzeum Powstania Warszawskiego.


Prawdopodobnie reżyser nie ma pojęcia kto to w ogóle jest Staruch. Ale wygłasza swoje teorie o kibolach i „raduje się!”, nie mając pojęcia z czego.
Rozpisałam się o reżyserze, którego nawet osobiście nie poznałam,  a wszystko dlatego, że jego dzisiejsze poglądy potwierdzają, że w swoich młodzieńczych filmach kłamał.
Nie byłam fanką jego filmów, nudziły mnie, ale takim ludziom kiedyś społeczeństwo wierzyło.
________________________________________________________________________

Przedstawiciele rządu bluzgają słowami jak z kloaki, Niesiołowski, Bartoszewski, Kutz, Palikot i reszta tej paczki plują jadem i nienawiścią, są bezczelni do granic możliwości, ale to o Jarosławie Kaczyńskim, który dla nich jest szczytem niedościgłej delikatności i kultury mówi się, że jest złośliwy, bo ma czelność domagać się sprawiedliwości i mówi głośno oczywistą prawdę. To nie potwory z PO, tylko Kaczyński jest nazywany mącicielem!
Gawiedź ma przewagę w Polsce. Bezmyślna, bezideowa, zaprzedana, zdolna do najgorszego gawiedź.
Gdyby nie było tej drugiej połowy Polski, to chyba odechciałoby się żyć.
________________________________________________________________________

Jeśli rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie nazywa się Ślepokura, to nie świadczy to dobrze o rządzie i sprawiedliwości. Niestety.
Zmiana nazwiska nie jest skomplikowaną sprawą. W Australii kilka lat temu kosztowała zaledwie 150 dolarów. A Ślepokura jak widać nie należy do starych, rodowych  i szlacheckich nazwisk, i każe podejrzewać ...fałszywe postrzeganie wydarzeń. Co zresztą w tym wypadku sprawdza się w praktyce jakby było karmą.
Może więc zamiast zmieniać nazwisko, należałoby zmienić prokuratora?
_______________________________________________________________________

Nie mam siły zajmować się więcej sprawami nieprawymi i oślizgłymi, więc na deser, coś zupełnie pięknego i finezyjnego: HOKKU.
Oto co napisano na temat tej cudownej japońskiej poezji: „Hokku jest podobne ciału, w którym kryje się niewidzialna, nieuchwytna dusza. Tajemnica ukryta jest w ciasnej przestrzeni, pomiędzy 5 –cioma sylabami pierwszej linijki (kami-no-ku), 7-mioma sylabami drugiej linijki (naka-no-ku) i 5-cioma sylabami trzeciej linijki (shimo-no-ku).”
Oto kilka hokku:

      Chcesz całą torbę
Miłości, smutków, szczęścia?
       Bądź listonoszem.

  Najgorzej bywa,
 Kiedy nie odpowie
Ten, kto wie wszystko

        Trzy są sekrety:
Wschód słońca, zgon księżyca,
         Wzrok bohatera.

Określenie podał i kilkanaście hokku umieścił w swojej książce „Diamentowa karoca” mój ukochany w ostatnich latach pisarz rosyjski Borys Akunin. Dodam, że jest on jednym z przywódców wielkich manifestacji przeciw rządom prezydenta Putina...
_____________________________________________________________________

Zdjęcie na rozchmurzenie, bo w Sydney wciąż pada. Ostatnio wyszło na jaw, że mamy więcej opadów niż Londyn!..............

A mówi się – słoneczna Australia! Zdjęcie złapałam między deszczami...
________________________________________________________________________